Archiwum z kwiecień, 2008|Strona archiwum miesięcznego

Polityczne rozgrywki

Od kilku tygodni toczy się dyskusja jak zbojkotować olimpiadę w Chinach. Niektórzy politycy zadeklarowali, że nie pojadą do Pekinu i w taki sposób chcą pokazać światu, że nie popierają polityki Ludowej Republiki Chin. Ale czy nieobecność to dobry pomysł? Jak powinni zachować się sportowcy, którzy wezmą udział w zawodach? Czy ogień olimpijski musi być znakiem sprzeciwu?

Angela Merkel, Vaclav Klaus oraz Donald Tusk zapowiedzieli, że nie pojawią się na ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Pekinie. Taki gest, który można nazwać brakiem gestu, nie jest chyba za dobrym sposobem na manifestacje. Nie lepiej pojawić się na stadionie z widocznym znakiem poparcia, np. logiem “Solidarności” jak proponował “Tygodnik Powszechny” . Przecież polityk w porównaniu do sportowca, nie poniesie żadnych konsekwencji za wyjątkiem zerwania ze strony chińskiej stosunków dyplomatycznych. To właśnie pokazuje jakim mocarstwem są Chiny. Światowi przywódcy boją się potęgi Chin, nawet Stany Zjednoczone, z prezydentem George Bushem na czele, oświadczyły że nie mieszają się w politykę Chin. USA nie chce stracić partnera gospodarczego, jakim są Chiny.

Politycy probują wykorzystać sportowców do walki z łamaniem praw człowieka. Zwalają na zawodników odpowiedzialność manifestowania. Czy politycy nie pomyślą, że jakiekolwiek znaki mogą dyskwalifikować zawodnika lub odebrać zdobyty medal? Żaden uczestnik zawodów, dla którego start w olimpiadzie to największy sukces, nie będzie chciał zrezygnować z życiowej szansy, która może się nie powtórzyć.

Zamieszki na ulicach miast, przez które przebiega trasa z ogniem olimpijskim, nie przypominają pokojowego marszu, a raczej wojnę. Wiele osób rzucających się na znicz z gaśnicami oraz innymi narzędziami mającym im pomóc w zgaszeniu pokojowego ognia chcą pokazać się w telewizji, pragną być na pierwszych stronach światowych oraz lokalnych gazet. Czyż nie można zostawić ognia z Olimpu w spokoju i uszanować idee igrzysk olimpijskich?

Dlaczego działacze na rzecz szanowania praw człowieka w Chinach dopiero teraz sobie przypomnieli o manifestowaniu? Wcześniej nie można było działać? Czy trzeba wykorzystywać zawody sportowe do politycznych rozgrywek?

Nic nowego

Czytając informacje z dnia dzisiejszego nasunął mi się smutny wniosek. Brakuje mi rządów Prawa i Sprawiedliwości z populistami. Świat polityki ogarnęła wielka nuda. Nic się nie dzieje.

Kiedy J. Kaczyński, R. Giertych oraz A. Lepper piastowali jedne z najwyższych stanowisk w Polsce codziennie coś się działo. Każdego dnia wybuchały nowe afery, skandale, kłótnie, które były bardzo sprawnie sterowane przez Kaczyńskiego. Dziennikarze oraz publicyści nie wiedzieli co jutrzejszy dzień przyniesie. Jakie wydarzenia będą się toczyć. Ile razy Lepper będzie odchodzić z rządu i po pewnym czasie wracać jak bumerang. Jakie reformy polskiego szkolnictwa zaproponuje. Ile lektur skreśli, a ile doda. Na jaki temat Ziobro zorganizuje konferencje prasową, kogo oskarży. Co Raczyńska każe powiedzieć reporterom “Wiadomości” na antenie reżimowej(czytaj TVP1).

Co się stało z polską polityką? dziennikarze z nudów wymyślają już informacje na temat zmiany składu rządu. Szukają sensacji, a ponieważ jej nie znajdują, tworzą swoje informacje. Dzisiejsza wiadomość o sierpniowej zmianie w składzie rady ministrów są wg mnie wyssane z palca. Ale nie che mi się rozpisywać.

Najwyraźniej Platformie brakuje silnej opozycji. Może nawet nie silnej, ale istnienia tej opozycji. Co prawda istnieje alternatywa dla Platformy, ale ta opozycja nie działa prawidłowo. PiS chyba śpi, odpoczywając po przegranych wyborach, nie robiąc nic. Gdzie się podział charakter Kaczyńskiego, który potrafił rozpętać nie jedną aferę. Dlaczego Kurski nie ma jakiś rewelacji w stylu dziadka Tuska czy afery z bilbordami.

O lewicy nie będę dużo pisał. Oni nie mają czasu na bycie opozycją. SLD powoli niszczeje. Wewnętrzne spory doprowadzą do upadku lewicy, która nie ma silnej pozycji. Lewica zjada się powoli sama, ale to dobrze dla Polski.

Może zajmę sie gospodarką oraz biznesem, ponieważ polityka zaczyna mnie nudzić. Z upragnieniem oczekuje na jakaś aferę obyczajową lub polityczną. Ale na taką rozrywkę nic się nie zapowiada.

Co z tym Gdańskiem?

Robiąc poranny przegląd prasy natrafiłem na artykuł w dzisiejszej Rzeczpospolitej. Chodzi mi o tekst, w którym mowa jest o nowym arcybiskupie Gdańska. Z relacji wynika, że w dniu jutrzejszym zostanie ogłoszona oficjalna nominacja abp Głódzia na stanowisko po abp. Gocłowskim.

Nie data mnie zaciekawiła, a informacja o piśmie abp. Gocłowskiego, jeszcze sprawującego funkcje, do Watykanu. Wyjaśnia, że abp Głódź nie jest odpowiednią osobą na to stanowisko, oraz ze względu na specyfikę społeczeństwa nie będzie mógł w pełni realizować powierzonego mu zadania. Zaznaczył, w swoim liście, że Kościół gdański potrzebuje innego modelu biskupa. Musi to być osobą otwarta, nieupolityczniona oraz szanująca wielki dorobek “Solidarności”. Nie często zdarzają się takie krytyczne listy w stosunku do decyzji Stolicy Apostolskiej. Pismo to, na pewno nie wpłynie na decyzje o wyborze nowego metropolity.

Kandydaturze abp. Głódzia bardzo sprzeciwił sie Lech Wałęsa, zarzucając mu eurosceptycyzm, upolitycznianie Kościoła oraz sympatie do Radia Maryja. Ale nie wszyscy w Gdańsku się smucą. Ks. Henryk Jankowski, odsunięty z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy przez abp. Gocłowskiego za “niestosowne traktowanie ministranta”, nie kryje radości.

Jestem bardzo ciekaw, jak abp Głódź odnajdzie sie w nowej, całkiem innej niż diecezja warszawsko-praska oraz ordynariat polowy Wojska Polskiego? Czy generał, arcybiskup przekona niechętne do siebie społeczeństwo gdańskie? Jak będą układać się stosunki z Lechem Wałęsą oraz jego ludźmi?

Napiszę szczerze, nie wierze w sukces misji abp. Głódzia.

Italia skręciła na prawo…

Silvio Berlusconi i jego centroprawicowy blok prawdopodobnie wygrali wybory do włoskiego parlamentu. Piszę prawdopodobnie, ponieważ powyborcze sondażowe, wyniki wyborów pokazują nieznaczną przewagę partii Lud Wolności i wszystko mieści się w przedziale błędu statystycznego.

“Chrystus włoskiej polityki”, jak mawia o sobie Berlusconi, ma bardzo trudne zadanie. Państwo włoskie nie jest w najlepszej sytuacji. Siódma gospodarka świata w większości opiera się na szarej strefie lub tymczasowym zatrudnieniu. Pensje są o połowę mniejsze niż w Wielkiej Brytanii, a młodzieży włoskiej praca odbierane jest przez nielegalnych imigrantów. Przybysze stanowią nie mały problem Włoch. Mafia albańska uruchomiła niemal regularne linie przerzutowe. Większość imigrantów podejmuje ciężką, chociaż nielegalną pracę, a reszta żebrze na ulicach oraz zajmuje się rabowaniem i wyłudzaniem haraczy. Uchodźcy stanowią dzisiaj największe zagrożenie dla słodkiej Italii.

Mnie nie dziwi wybór dokonany przez Włochów. Chcą uchronić swój piękny kraj przed totalną zapaścią, po częściowa degeneracja kraju już nastąpiła. Każdy mieszaniec półwyspu Apenińskiego, ma nadziej, że Berlusconi zapewni im komfort życia, o jakim marzą.

Włosi, oddając głos na centroprawice, pokazali lewicy, że nie chcą zmian moralnych. Włoska lewica, która ślepo zapatrzona jest w premiera Hiszpanii Zapatero, chciała w konserwatywnym społeczeństwie, jakim są niewątpliwie Włochy, wprowadzić związki homoseksualne oraz złagodzić ustawę o aborcji i eutanazji. Jak widać Włosi nie chcieli burzyć swojego dotychczasowego światopoglądu.

Berlusconi może nie zmienić rzeczywistości, ale da przynajmniej nadzieję, że Walochy będą szczęśliwe przez następne pokolenia.

Droga do Euro.

Szyjemy sobie Euro. Kiedy ten banknot stanie się naszym państwowym pieniądzem?

Stalinista polskiej piłki

Wczorajszym wydarzeniem dnia w Polsce był zjazd PZPN, którego działacze mieli przedstawić metody uleczenia chorego organizmu, jakim jest polska piłka nożna.

Prezes Listkiewicz zapowiedział znowu, że podda się do dymisji. Ale czy zrezygnowanie z funkcji przewodniczącego federacji polskiej piłki zakończy się jak zwykle, czyli kolejnym przełożeniem decyzji o własnym odwołaniu w dalszą przyszłość? Miejmy nadzieję, że umowna data 14 września będzie dniem, w którym futbol pożegna się z osobą Listkiewicza.

Jako obserwator życia politycznego w Polsce i nie tylko, nie dziwie się, że nie chce zrezygnować z pełnionej funkcji. Jeśli podda się do dymisji, zostanie osądzony o to, że nie wywiązał się z zdania zlikwidowania korupcji wśród polskich działaczy sportowych oraz sędziów piłkarskich. Z drugiej strony nie ustępowanie ze stanowiska, odbierane jest jako chęć zatuszowania całej sprawy. Trudny wybór przed Listkiewiczem, zobaczymy jaką drogę wybierze 14 września.

Prezes Listkiewicz podczas mowy rozpoczynającej zjazd w hotelu Sheraton w Warszawie przywitał delegatów, którym na sercu leży “dobro polskiej piłki”. Uczestnicy zjazdu, to w większości działacze, biorący udział w wielkiej korupcyjnej machinie. Listkiewicz po kilku zdaniach, w których wyznał grzechy wielu działaczy sportowych i sędziów piłkarskich oraz przeprosił za swoje “lekkie” grzechy, przystąpił do oskarżania mediów. Według jego słów i myśli, mass media kreują wizerunek PZPN jako organizacji skorumpowanej i nie zdolnej do przeprowadzenia wewnętrznych reform. Co wg Listkiewicza jest nie prawdą, bo związek pod jego kierownictwem stał się prężnie działającą firmą która nie boi się radykalnych zmian.

Jeśli Listkiewicz dalej będzie rządził Federacją, to musimy się przyzwyczaić do kupionych meczy. Proponuje, by przy zapowiedzi spotkań sportowych mówić o “przewidywanym” wyniku meczu. Dziennikarze sportowi będą mieli ułatwione zadanie w pisaniu relacji do gazety. Już przed rozpoczęciem ustalone będą takie szczegóły jak: ilość goli i przez jakiego zawodnika zostały zdobyte, liczba poszczególnych kartek oraz fauli.

Zinterpretuje dowolnie hasło pewnego polskiego populisty: “Listkiewicz musi odejść”.

Stolica Włoch w Neapolu?

Przeglądając informacje prasowe ANSA, włoskiej agencji prasowej, natrafiłem ciekawy i w oczach Rzymian bardzo kontrowersyjny tytuł: Berlusconi chce przenieś stolice Włoch do Neapolu.

Jak wiadomo we Włoszech trwa kampania wyborcza do parlamentu po szybkim rozpadzie rządu Romano Prodiego. Wszyscy mieszkańcy półwyspu Apenińskiego czekają, co w trakcie kampanii wymyśli 72-letni Silvio Berlusconi. Pośród jego pomysłów z ostatnich czasów, chyba ten wydaje się najbardziej absurdalny.

Najbogatsza osoba we Włoszech, czyli Berlusconi ogłosił pomysł przeniesienia stolicy z Rzymu do Neapolu. Ale, potem szybko wyjaśnił, że mają się tam odbywać jedynie posiedzenia Rady Ministrów. Powód przeprowadzki miejsca posiedzeń rządu podał, że bardzo zależy mu na rozwiązaniu problemu śmieciowego, który dręczy mieszkańców tego miasta od kilku miesięcy. Wg mnie Berlusconi chce sobie zjednać poparcie całego Neapolu, a także znając jego żyłkę do interesu zarobić na uporządkowaniu miasta.

Ciekawe, kto będzie rządził Italią po ogłoszeniu wyników wyborów. Prawdopodobnie stanowisko szefa rządu obejmie Berlusconi, po wygranej prawicowo-konserwatywnej partii Forza Italia. A lewicowy blok Romano Prodiego uzyska niezwykle niskie poparcie.

W takiej sytuacji, mam tylko do powiedzenia “Forza Italia”, czyli “Naprzód Włochy!”.

Wszystko by żyć

W ostatnią środę byłem na prezentacji książki Piotrka Głuchowskiego oraz Marcina Kowalskiego “Mnie nie trzeba zabijać“. Książka-reportaż opowiada o losach “najmłodszego esesmana III Rzeszy”. Najlepsi reportażyści “Gazety Wyborczej” opisali niezwykłą walkę żydowskiego chłopca o wolność. Jak powiedział Piotrek Głuchowski – Aleks, główny bohater, w bardzo młodym wieku (9lat) walczył o przeżycie, chociaż matka powiedział mu, ze umrze. Przetrwał dzięki zwierzęcemu instynktowi oraz niesłychanemu szczęściu, jakie posiadał.

Zamieszczam poniżej link do zwiastuna filmu, który jet dołączany do każdej książki Głuchowskiego i Kowalskiego.

http://wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,5030935.html