Archiwum dla kwiecień 19th, 2008|Strona archiwum dziennego

Polityczne rozgrywki

Od kilku tygodni toczy się dyskusja jak zbojkotować olimpiadę w Chinach. Niektórzy politycy zadeklarowali, że nie pojadą do Pekinu i w taki sposób chcą pokazać światu, że nie popierają polityki Ludowej Republiki Chin. Ale czy nieobecność to dobry pomysł? Jak powinni zachować się sportowcy, którzy wezmą udział w zawodach? Czy ogień olimpijski musi być znakiem sprzeciwu?

Angela Merkel, Vaclav Klaus oraz Donald Tusk zapowiedzieli, że nie pojawią się na ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Pekinie. Taki gest, który można nazwać brakiem gestu, nie jest chyba za dobrym sposobem na manifestacje. Nie lepiej pojawić się na stadionie z widocznym znakiem poparcia, np. logiem “Solidarności” jak proponował “Tygodnik Powszechny” . Przecież polityk w porównaniu do sportowca, nie poniesie żadnych konsekwencji za wyjątkiem zerwania ze strony chińskiej stosunków dyplomatycznych. To właśnie pokazuje jakim mocarstwem są Chiny. Światowi przywódcy boją się potęgi Chin, nawet Stany Zjednoczone, z prezydentem George Bushem na czele, oświadczyły że nie mieszają się w politykę Chin. USA nie chce stracić partnera gospodarczego, jakim są Chiny.

Politycy probują wykorzystać sportowców do walki z łamaniem praw człowieka. Zwalają na zawodników odpowiedzialność manifestowania. Czy politycy nie pomyślą, że jakiekolwiek znaki mogą dyskwalifikować zawodnika lub odebrać zdobyty medal? Żaden uczestnik zawodów, dla którego start w olimpiadzie to największy sukces, nie będzie chciał zrezygnować z życiowej szansy, która może się nie powtórzyć.

Zamieszki na ulicach miast, przez które przebiega trasa z ogniem olimpijskim, nie przypominają pokojowego marszu, a raczej wojnę. Wiele osób rzucających się na znicz z gaśnicami oraz innymi narzędziami mającym im pomóc w zgaszeniu pokojowego ognia chcą pokazać się w telewizji, pragną być na pierwszych stronach światowych oraz lokalnych gazet. Czyż nie można zostawić ognia z Olimpu w spokoju i uszanować idee igrzysk olimpijskich?

Dlaczego działacze na rzecz szanowania praw człowieka w Chinach dopiero teraz sobie przypomnieli o manifestowaniu? Wcześniej nie można było działać? Czy trzeba wykorzystywać zawody sportowe do politycznych rozgrywek?