Archiwum z maj, 2008|Strona archiwum miesięcznego
Pośród ksiąg, książek i książeczek

W dzień matki wybrałem się na poszukiwanie prezentu, który ucieszy mnie oraz moją mamę. Na podarunek wybrałem książkę, która będzie atrakcyjna, nie tylko z wyglądu.
Wchodząc do księgarni nie miałem jakiegoś konkretnego autora na myśli, a tym prędzej nie szukałem danego tytułu. Nagle przypomniała mi się autorka, którą moja mama lubi: Roma Ligocka. Ta autorka podobno opisuje wydarzenia, mieszając w wątek własne elementy biograficzne ze swojego, niełatwego życia Żydówki. Po powierzchniowym przeglądnięciu dwóch tytułów “Wszystko z miłości” oraz “Znajoma z lustra” poszedłem dalej szukać bliżej niesprecyzowanej powieści.
Rzuciła mi się w oczy książka “Szczelina”, ale nie ze względu na tytuł, ale na autorkę Doris Lessing, tegoroczną laureatkę literackiej Nagrody Nobla. Postanowiłem nie kupować tej książki na swoje własne uprzedzenia do brytyjskiej pisarki. Nie lubię jej, bo za bardzo obnosi się ze swoimi liberalnymi poglądami na temat aborcji oraz emancypacji kobiet.
Ekspedientki w sklepie polecały mi Terakowską, szczególne zachwalały “Ono”. Nie mam pojęcia o czym jest ta powieść. Kolejna półka, kolejne zachwalania towaru przez sprzedawczynie, kolejne wywyższanie Olgi Tokarczuk. “Bieguni”, jej najnowsza książka, jeśli dobrze pamiętam nominowana w tym roku do “Nike” zaciekawiła mnie, bo lubię książki podróżnicze, ale okazało się, że nie jest to opis zabytków, ani żaden reportaż. To powieść związana z podróżą, ale w kontekście poruszania się, przemieszczania.
Mogę tak dalej pisać o książkach, które wpadały mi do ręki i po krótkim czasie wypadały, ale to nie ma najmniejszego sensu. Zaufałem nazwisku, które gwarantuje dobrą książkę. Kopiłem Paulo Coelho “Brida”. Nie pisze o tej powieści. Bo jak się nie wie o czym jest książka, to nie należy się wypowiadać.
Z wizyty w księgarni skorzystałem także ja. Kupiłem “Marsz Polonia” Jerzego Pilcha. Książka na pewno będzie świetna jak większość powieści tego pisarza-alkoholika o trzeźwym rozumie.
O kondycji polskiej matki

Jak wszyscy wiedzą, dzisiaj obchodzimy dzień matki. Prawie każda rodzicielka dostanie od swoich dzieci prezenty, ale prawie, nie znaczy każda.
Te najmłodsze wręczą laurki, własnoręcznie wykonana pod czujnym okiem przedszkolanek, w początkowych klasach szkoły podstawowej dzieci będą recytować, a raczej przypominać sobie z pamięci wcześniej wyuczone wierszyki. Nieliczni gimnazjaliści, którzy pamiętają o swoich mamach na pewno kupią kwiatki, nie będę tutaj pisał o jakości roślinek, bo nie ma to sensu. Dzieci z rodzin patologicznych nic nie dadzą swojej rodzicielce, bo ich nie stać, albo nie czują więzi emocjonalnych z mamą. Dorosłe dzieci, ale jedynie te, które nie są za bardzo zapracowani, albo zajęci robieniem kariery, przyjadą dobrymi samochodami i po kilku tygodniach niespotykania się ze swoją matką, wręczą zakupione prezenty.
Dzieci, jeśli tak można o nich mówić, które dawno są już matkami albo ojcami, wspomną o swojej, najczęściej nie żyjącej mamie. Znajdą czas, zaczną wspominać wspólne chwilę przeżyte z matką.
Ostatnio telewizja, radio, prasa informuje nas o bitych i dręczonych dzieciach, które w wyniku pobicia tracą życie. Jak nazwać kobietę, która przyzwoliła na bicie swojego dziecka, albo sama biła córkę lub syna? Ta kobieta na pewno nie jest matką, chociaż urodziła dziecko. Ale o przypadkach bicia dzieci, wiedzą także sąsiedzi, szczególną wrażliwością powinny wykazać się kobiety, posiadające dzieci. Matki-sąsiadki najczęściej udają, że nie słyszą, a później zagłuszają swoje sumienie. Usprawiedliwiają się, że boją się zwyrodnialca, który przez bicie zabija dziecko.
Na koniec wszystkim matką życzę, aby mieli dzieci, które będą ich kochać, szanować, a na starość pomogą im w godnym przeżyciu jesieni życia. Swojej mamie, dziękuje za wyrozumiałość, przepraszam, że nie zawsze słuchałem i nie słucham jej rad.
Bohater

60 lat temu, 25 maja 1948 roku, w warszawskim więzieniu przy ul. Rakowieckiej został zastrzelony Witold Pilecki, polski, zapomniany bohater narodowy.
Zapomniana przez Polaków postać rotmistrza Witolda Pileckiego, to symbol pokolenia żołnierzy wyklętych. Najpierw walczący z hitlerowcami, później zabity z rąk sowieckiego okupanta.
Pilecki w wieku 17 lat zgłosił się do Wojska Polskiego i został przyjęty w szeregi. Wkrótce po przyjęciu do armii musiał wykazać się umiłowaniem ojczyzny. Okazał sie patriotom, kiedy walczył z nawałą bolszewicką, bronił Grodna, brał udział w wyzwoleniu Wilna, uczestniczył w bitwie pod Warszawą. Po zmaganiach z Armią Czerwoną, został przez Polskę odznaczony Krzyżem Walecznym.
Bohater Pilecki w 1939, po klęsce wrześniowej zszedł do konspiracji. W 1940 roku, dowiedziawszy się o tworzeniu przez Niemców obozu dla inteligencji w Oświęcimiu, pod zmienionym nazwiskiem dał się aresztować w trakcie łapanki i trafił do Auschwitz. W obozie zagłady, miał za zadanie dowiedzieć się o warunkach tam panujących. W Oświęcimiu zaczął tworzyć ruchu oporu przeciwko Niemcom, oraz opracował system wysyłania tajnych informacji o nieludzkim traktowaniu więźniów w Auschwitz.
Pilecki po ucieczce z obozu w 1943 sporządził obszerny raport o zagładzie Żydów, w co londyńscy politycy nie mogli uwierzyć. W 1944 Pilecki wziął udział w wielkim Powstaniu Warszawskim. Po zakończeniu wojny, Pilecki wrócił po wcześniejszej emigracji do kraju, powrócił do działalności konspiracyjnej.
Aresztowany w 1947 r., torturowany w więzieniu, został skazany za śmierć. Ówczesny premier Cyrankiewicz, więzień i współtwórca ruchu oporu w Auschwitz, nie wstawił się za Pileckim, ponieważ Cyrankiewicz uważał się za głównego twórce konspiracji w obozie.
Prawdopodobnie w dniu śmierci, kiedy został wyprowadzany z celi na miejsce śmierci, krzyczał “Aby Polska była wolna!”. Miejsce pochowku Pileckiego jest nie znane, przypuszcza się, że ciało zostało wyrzucone na wysypisko.
Osoba Pileckiego jest zapomniana w Polsce, chociaż można go stawiać jako wzór do naśladowania, autorytet. Brytyjski historyk Michael Foot, w książce “Sześć twarzy odwagi” opisał sylwetki sześciorga osób, które zdaniem historyka były najodważniejsze w walce z nieludzkimi systemami totalitarnymi. W książce Brytyjczyk opisał sylwetkę Witolda Pileckiego, którego nazwisko w czasie PRL-u było zakazane.
Pamięć o człowieku, który mimo wojny, nie zatracił swoich wartości, powoli się odradza. Prezydent Lech Kaczyński w 2006 roku odznaczył pośmiertnie Orderem Orła Białego Witolda Pileckiego, najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej Polskiej.
Plątanina pana M.

Wczorajszy “Dziennik” opublikował rewelacje Kazimierza Marcinkiewicza, byłego premiera RP, na temat polecenia, jakie miał wydać prezydent-elekt Lech Kaczyński w celu podsłuchiwania Marcinkiewicza. Cała sprawa wywołała medialną burzę.
Marcinkiewicz, który aktualnie przebywa w Londynie zarzucił Lechowi Kaczyńskiemu, że prezydent poprosił szefa ABW Witolda Marczuka o podsłuchiwanie ówczesnego premiera. Marcinkiewicz swoje zarzuty oparł na trzech źródłach: – Słyszałem (…) od polityka, ze średniego szczebla służb i pośrednio od samego Marczuka -zeznał w wywiadzie dla “Dziennika”.
W tym zdaniu pojawiają się pierwsze kłamstwa. Nie mógł usłyszeć, o podsłuchu od Witolda Marczuka, ponieważ ten wysłał oświadczenie do PAP, w którym piszę, że nigdy nie był namawiany przez Kaczyńskiego do popełnienia przestępstwa, ani nie odbył na ten temat żadnej rozmowy.
Do południa, na blogu byłego premiera pojawił się wpis ws. oskarżeń o podsłuchiwanie. Kazimierz Marcinkiewicz piszę, że cała sprawa znana była już rok temu, kiedy opublikował swoją książkę “Kulisy władzy”, ale nie chciał podać nazwiska Kaczyńskiego, ponieważ trwała wtedy kampania wyborcza i w myśl byłego prezesa Rady Ministrów, nie był to odpowiedni czas. Ciekawe jakimi wyznacznikami kierował się teraz, że uznał, że jest właściwy czas na takie sensacje?
Prezydencki minister, Michał Kamiński, odpowiedzialny za kontakty prezydenta z prasą mówi, że Lech Kaczyński nigdy nie wydawał poleceń niezgodnych z prawem nikomu.
Kto w tej sprawie kłamie? Marcinkiewicz powiedział, że gotów jest powtórzyć wszystko, co powiedział dziennikarzom “Dziennika” pod wariografem, czyli urządzeniem potwierdzającym prawdziwość słów. Miejmy nadzieję, że prokuratura, która zapowiedziała zbadanie sprawy, upora się szybko i będziemy wiedzieli o co tak naprawdę w tym wydarzeniu chodzi.
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Komentarze (1)