Archiwum dla maj 26th, 2008|Strona archiwum dziennego
Pośród ksiąg, książek i książeczek

W dzień matki wybrałem się na poszukiwanie prezentu, który ucieszy mnie oraz moją mamę. Na podarunek wybrałem książkę, która będzie atrakcyjna, nie tylko z wyglądu.
Wchodząc do księgarni nie miałem jakiegoś konkretnego autora na myśli, a tym prędzej nie szukałem danego tytułu. Nagle przypomniała mi się autorka, którą moja mama lubi: Roma Ligocka. Ta autorka podobno opisuje wydarzenia, mieszając w wątek własne elementy biograficzne ze swojego, niełatwego życia Żydówki. Po powierzchniowym przeglądnięciu dwóch tytułów “Wszystko z miłości” oraz “Znajoma z lustra” poszedłem dalej szukać bliżej niesprecyzowanej powieści.
Rzuciła mi się w oczy książka “Szczelina”, ale nie ze względu na tytuł, ale na autorkę Doris Lessing, tegoroczną laureatkę literackiej Nagrody Nobla. Postanowiłem nie kupować tej książki na swoje własne uprzedzenia do brytyjskiej pisarki. Nie lubię jej, bo za bardzo obnosi się ze swoimi liberalnymi poglądami na temat aborcji oraz emancypacji kobiet.
Ekspedientki w sklepie polecały mi Terakowską, szczególne zachwalały “Ono”. Nie mam pojęcia o czym jest ta powieść. Kolejna półka, kolejne zachwalania towaru przez sprzedawczynie, kolejne wywyższanie Olgi Tokarczuk. “Bieguni”, jej najnowsza książka, jeśli dobrze pamiętam nominowana w tym roku do “Nike” zaciekawiła mnie, bo lubię książki podróżnicze, ale okazało się, że nie jest to opis zabytków, ani żaden reportaż. To powieść związana z podróżą, ale w kontekście poruszania się, przemieszczania.
Mogę tak dalej pisać o książkach, które wpadały mi do ręki i po krótkim czasie wypadały, ale to nie ma najmniejszego sensu. Zaufałem nazwisku, które gwarantuje dobrą książkę. Kopiłem Paulo Coelho “Brida”. Nie pisze o tej powieści. Bo jak się nie wie o czym jest książka, to nie należy się wypowiadać.
Z wizyty w księgarni skorzystałem także ja. Kupiłem “Marsz Polonia” Jerzego Pilcha. Książka na pewno będzie świetna jak większość powieści tego pisarza-alkoholika o trzeźwym rozumie.
O kondycji polskiej matki

Jak wszyscy wiedzą, dzisiaj obchodzimy dzień matki. Prawie każda rodzicielka dostanie od swoich dzieci prezenty, ale prawie, nie znaczy każda.
Te najmłodsze wręczą laurki, własnoręcznie wykonana pod czujnym okiem przedszkolanek, w początkowych klasach szkoły podstawowej dzieci będą recytować, a raczej przypominać sobie z pamięci wcześniej wyuczone wierszyki. Nieliczni gimnazjaliści, którzy pamiętają o swoich mamach na pewno kupią kwiatki, nie będę tutaj pisał o jakości roślinek, bo nie ma to sensu. Dzieci z rodzin patologicznych nic nie dadzą swojej rodzicielce, bo ich nie stać, albo nie czują więzi emocjonalnych z mamą. Dorosłe dzieci, ale jedynie te, które nie są za bardzo zapracowani, albo zajęci robieniem kariery, przyjadą dobrymi samochodami i po kilku tygodniach niespotykania się ze swoją matką, wręczą zakupione prezenty.
Dzieci, jeśli tak można o nich mówić, które dawno są już matkami albo ojcami, wspomną o swojej, najczęściej nie żyjącej mamie. Znajdą czas, zaczną wspominać wspólne chwilę przeżyte z matką.
Ostatnio telewizja, radio, prasa informuje nas o bitych i dręczonych dzieciach, które w wyniku pobicia tracą życie. Jak nazwać kobietę, która przyzwoliła na bicie swojego dziecka, albo sama biła córkę lub syna? Ta kobieta na pewno nie jest matką, chociaż urodziła dziecko. Ale o przypadkach bicia dzieci, wiedzą także sąsiedzi, szczególną wrażliwością powinny wykazać się kobiety, posiadające dzieci. Matki-sąsiadki najczęściej udają, że nie słyszą, a później zagłuszają swoje sumienie. Usprawiedliwiają się, że boją się zwyrodnialca, który przez bicie zabija dziecko.
Na koniec wszystkim matką życzę, aby mieli dzieci, które będą ich kochać, szanować, a na starość pomogą im w godnym przeżyciu jesieni życia. Swojej mamie, dziękuje za wyrozumiałość, przepraszam, że nie zawsze słuchałem i nie słucham jej rad.
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz