O kondycji polskiej matki

Jak wszyscy wiedzą, dzisiaj obchodzimy dzień matki. Prawie każda rodzicielka dostanie od swoich dzieci prezenty, ale prawie, nie znaczy każda.

Te najmłodsze wręczą laurki, własnoręcznie wykonana pod czujnym okiem przedszkolanek, w początkowych klasach szkoły podstawowej dzieci będą recytować, a raczej przypominać sobie z pamięci wcześniej wyuczone wierszyki. Nieliczni gimnazjaliści, którzy pamiętają o swoich mamach na pewno kupią kwiatki, nie będę tutaj pisał o jakości roślinek, bo nie ma to sensu. Dzieci z rodzin patologicznych nic nie dadzą swojej rodzicielce, bo ich nie stać, albo nie czują więzi emocjonalnych z mamą. Dorosłe dzieci, ale jedynie te, które nie są za bardzo zapracowani, albo zajęci robieniem kariery, przyjadą dobrymi samochodami i po kilku tygodniach niespotykania się ze swoją matką, wręczą zakupione prezenty.

Dzieci, jeśli tak można o nich mówić, które dawno są już matkami albo ojcami, wspomną o swojej, najczęściej nie żyjącej mamie. Znajdą czas, zaczną wspominać wspólne chwilę przeżyte z matką.

Ostatnio telewizja, radio, prasa informuje nas o bitych i dręczonych dzieciach, które w wyniku pobicia tracą życie. Jak nazwać kobietę, która przyzwoliła na bicie swojego dziecka, albo sama biła córkę lub syna? Ta kobieta na pewno nie jest matką, chociaż urodziła dziecko. Ale o przypadkach bicia dzieci, wiedzą także sąsiedzi, szczególną wrażliwością powinny wykazać się kobiety, posiadające dzieci. Matki-sąsiadki najczęściej udają, że nie słyszą, a później zagłuszają swoje sumienie. Usprawiedliwiają się, że boją się zwyrodnialca, który przez bicie zabija dziecko.

Na koniec wszystkim matką życzę, aby mieli dzieci, które będą ich kochać, szanować, a na starość pomogą im w godnym przeżyciu jesieni życia. Swojej mamie, dziękuje za wyrozumiałość, przepraszam, że nie zawsze słuchałem i nie słucham jej rad.

Żadnych komentarzy.

Zostaw odpowiedź